czwartek, 9 sierpnia 2012

Girls without rules.

Ostatnio z moją uroczą Oleńką urządzamy sobie wyprawy rowerowe. Jest lato, pogoda świetna i szkoda z niej nie korzystać. Najczęściej wybieramy się nad wodę by po prostu, jak to się mówi, pobyczyć.
Z racji tego że mam ogromnego pecha, rzadko kiedy zabieram na takie wycieczki aparat, jednak telefon jest zawsze ze mną i Ola ma już mnie pomalutku dość za to że ciągle robię jej zdjęcia.


Aaaaaaaaa... teraz malinowe ciasteczka mnie wzywają! Idziemy piec!

6 komentarzy: