niedziela, 30 września 2012

Miłość tak intensywna, że spala na popiół.


"Pewnego dnia robi się nie do wytrzymania. Widocznie coś przeważa; nie jesteś pewna co, ale przychodzi ci do głowy parę możliwości, a wszystkie równie niemiłe: jakiś czas temu znalazłaś zdjęcie, o którym wolałabyś zapomnieć; potem odebrałaś telefon, o którym myślałaś, że już się szczęśliwie nie odezwie, zaś pewnego wieczoru w barze pod ścianą mignęła ci twarz, która kogoś ci - co za pech - przypominała. Albo może szłaś ulicą i zobaczyłaś gzyms, mur, dach, a wszystko dokładnie takie, jak kiedyś, w tamtym miejscu i przy tamtej okazji - której wspomnienie aż do dzisiaj, bez ustanku, a przynajmniej raz na pewien czas, tak strasznie cię dotyka!
W każdym razie od tej chwili wszyscy już wiedzą: twój uśmiech przestał budzić zaufanie, twój telefon komórkowy dzwoni złowróżbnie, dziwnie patrzy na ciebie nawet pani w barze, przypominając ci inne spojrzenie.
A więc się wydało. Tak bardzo chciałaś tego uniknąć, ale nie wyszło, tak się chowałaś, ale cię znalazło, tak się starałaś zapomnieć, a jednak przypomniało o sobie! Tego dnia ciężej chodzi klucz w drzwiach twojego mieszkania, które niby jest takie przytulne, dłużej się wybiera numer przyjaciółki, która zawsze umie poprawić ci humor, wolniej się gotuje woda na herbatę i trudniej się zasypia. A w nocy śnią się wyłącznie groźne sny. Och tamte sny, których miałaś nadzieję już nigdy nie śnić."


Skończyłam. Przeczytałam prawie jednym tchem. Tym fragmentem zapraszam was do sięgnięcia po tą książkę. Naprawdę warto :)

sobota, 29 września 2012

Spotykamy się za każdym razem... jak dwie pomyłki, żadnej racji.


Moje przypuszczenia się sprawdziły. Mam zapchany nos, nie mogę oddychać, wszystkie kości mnie bolą, nie mogę się ruszać... a muszę posprzątać. Mimo tego, że wcale nie zmarzłam, ubrałam się cieplutko, na cebulkę to i tak wczorajsze wyjście dało mi popalić.

Mama pojechała. Zobaczymy się dopiero na święta. Mimo tego jej marudzenia będę tęskniła, jak zawsze zresztą. Mam nadzieję że szybko zleci mi czas do grudnia.

A do tego czasu muszę ogarnąć studniówkę i osiemnastkę. Troszkę nie pociesza mnie fakt, że będę miała dwie imprezy tydzień po tygodniu, szczególnie dlatego że moi rodzice okropnie to odczują finansowo.
Zaczynam jakiś casting na partnera studniówkowego hahaah mam kilku kolegów na oku ale wiadomo, że najbardziej chciałabym iść z nim. Może to ich love story do stycznia się zakończy.

Okropny tydzień mnie czeka. Ugh!
E

piątek, 28 września 2012

Co boli? To, że muszę tkwić bezczynnie.


Wspomnienia stamtąd zawsze biorą górę nade wszystko i sprawiają, że uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy mimo, że tak mocno boli.

Kilka dni przerwy miałam. Chodziłam do szkoły, choroba jeszcze całkowicie mnie nie dopadła ale czuję, że kulminacja nadchodzi. Mimo to dziś się nie poddaję. Ola ma urodziny, idziemy na piwo, poświrujemy troszkę więc muszę wytrzymać. Należy mi się po tak ciężkim tygodniu. Rozłożę się na cały dzień jutro, po sprzątaniu oczywiście. Co to byłaby za sobota bez sprzątania...?

Bawcie się dobrze, odsypiajcie weekend. Bierzcie przykład ze mnie.
Nie całuję, żeby nie zarazić. Za to mocno ściskam. E

wtorek, 25 września 2012

Choć wciąż zasypiam we łzach, zostaję przy Tobie od zawsze tak robię. Lecz wiem, że któregoś dnia, pomyślę o sobie, na pewno to zrobię.


Dzisiaj tak bardziej muzycznie. Mega utalentowana i urocza dziewczyna. Polecam :)

Czeka na mnie sterta prasowania więc będzie tak szybciutko. 
Piszę przede wszystkim dlatego, że odświeżyłam swoją kartę w bibliotece i chciałam wypożyczyć coś Sparksa, ale niestety na daną chwilę mają wszystko out. Tak więc mała prośba do was. Polećcie mi proszę jakieś książki. Jakieś romansidła albo coś, ostatnio strasznie mnie ciągnie do czytania a nie mam pojęcia co wypożyczyć. Jakie są wasze ulubione książki, lub jakie czytaliście ostatnio? Chciałabym się oderwać od szkolnych lektur.

Na koniec moje cudowne zakończenie wakacji :)

poniedziałek, 24 września 2012

Everybody wants to be loved.


Taka paczka przywędrowała dziś do mnie. Jak myślicie co to jest? :)

Zaczęłam tydzień bardzo przyjemnie, bo jak tylko wróciłam do domu czekała mnie ta miła niespodzianka którą widzicie wyżej. Oprócz tego bardzo pozytywny dzień w szkole. Niedługo nasi kochani chłopcy będą świętować swój dzień i postanowiłyśmy z dziewczynami zrobić coś oryginalnego. Tak więc dziś realizowałyśmy nasz plan. Było śmiechowo i baaardzo głośno.
A Wy? Szykujecie coś szczególnego dla Waszych kolegów?

Ogólnie stan psychiczny taki sobie. Napisał że jest chujowo. Nie życzę mu źle ale cieszy mnie to, że wszystko mu się jebie (jeśli oczywiście z nią mu się jebie). Chciałabym sobie spędzić z nim taki dzień jak ostatnio. Niech już będzie dziesiąty.


Buziaki, E

sobota, 22 września 2012

Nie wybaczą mi kilku słabszych chwil. Nie uwierzą, że brakło mi już sił. Rozliczą mnie ze wszystkich moich słów.

Ech, no taki nocny marek ze mnie. Noc najlepsza jest na przemyślenia, słuchanie muzyki, oglądanie filmów i w ogóle na wszystko. W nocy lepiej mi się myśli, lżej. 
Więc dziś zarywam noc po to żeby spędzić troche czasu ze sobą. W wakacje częściej mogłam sobie pozwolić na takie rzeczy. Dziś to wyjątek. Jeszcze godzinkę i idę spać, obiecuję.


Dobranoc, E

Coraz lepiej dzień po dniu. Prę naprzód ze wszystkich sił, celuję ku nowej sobie.

Stwierdzam, że jestem dla siebie zbyt surowa. 
Sprzątałam dziś cały dzień od rana, myślałam nad tym wszystkim. Nad zaletami i wadami. Kiedyś były to same wady, tylko pod takimi względami widziałam siebie, ale przecież postanowiłam to zmienić. Zmieniłam to. Inni są mną zachwyceni, to dlaczego ja miałabym nie być?
Zewnętrznie może i jestem inną osobą ale w środku mam te same myśli i nie mogę uporać się z tymi samymi problemami. Nie jest tak łatwo się przestawić, zrozumieć to, że teraz ludzie inaczej mnie postrzegają. 
Wygląd dużo daje. Smutne ale prawdziwe. 

Wpada ktoś na pesto? Mamy z Milasią taki sobie leniwy dzień dzisiaj.


Chyba będę musiała się ubrać i ogarnąć. Ola wróciła z wycieczki i ma wpaść na jakiś film po południu.
No właśnie, może coś polecicie? Komedia chyba będzie najlepsza na taki ponury dzień... hmm? Pomóżcie coś wybrać.
Pozdrawiam, E

piątek, 21 września 2012

Potrafię słuchać kiedy ktoś coś z sensem może mi powiedzieć, a zawsze mnie ogarnia złość gdy mówi o tym o czym nie wie.

Tłumaczysz, że doskonale rozumiesz kiedy ja wiem, że nie masz kompletnie pojęcia...
Zawsze starałam się być otwarta, odpowiadać na Twoje pytania i mówić Ci wszystko o sobie, ale nie znasz mnie. Nie znasz tej części którą chciałabym żebyś najlepiej poznał. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym żebyś mnie rozumiał. Chciałabym Ci mówić rzeczy których nikomu nie mówię, ale nie pozwalasz mi na to żebym Ci zaufała. Gdy wszystko wydaje się być na dobrej drodze i myślę, że starasz naprawić swoje błędy, znów do nich powracasz. Nie wiedziałam, że są ludzie bardziej zamotani w sobie ode mnie. Chyba tylko to nas łączy.


Ze względu na prywatność byłam zmuszona znów zmienić link do bloga. Mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza. 
Ogólnie mamy weekend. Pogoda nie rozpieszcza. Zauważyłam, że jesienne przygnębienie dopada pomalutku wszystkich. Dla mnie najgorsze są wieczory, szczególnie te które spędzam samotnie. Do tego moja mama oddała do pralni mój ukochany, cieplutki kocyk i nie mam czym się obabulać.
Podsumowanie tygodnia takie sobie. Oprócz kłótni z panią od polskiego wpadła mi pozytywna ocena z matematyki na sam początek. No i bronię się przed jakimś choróbskiem. Nie mam zamiaru rozłożyć się na tydzień.
Udanego weekendu wszystkim. 
Całuję, E

czwartek, 20 września 2012

Zapraszam Cię do miejsca gdzie się wszystko zmieści. Po prostu weźmy co tylko chcemy i przenieśmy się do miejsca nie z tej ziemi. Chodź!


Witam i ściskam mocno siedząc owinięta w koc, siorpiąc gorącą herbatkę. Wczoraj postanowiłam nic nie pisać z racji tego, że po pierwsze humor mi nie dopisywał, a po drugie, są tu takie pustki, że i tak pewnie nikt by nie przeczytał moich wypocin. Dlatego zostawiłam Wam tylko mój ulubiony kawałek Lany Del Rey. Uwielbiam teksty tej kobietki, przede wszystkim dlatego, że strasznie się w nich odnajduję. 
Ostatnio jaram się tyloma kawałkami, że mogłabym tu tylko wklejać linki z YT. 

Tak ogólnie to dostałam już pierwszą jedynkę w tym roku szkolnym. A co mi tam. Mam wyjebane na moją babkę od polskiego. Najpierw w poleceniu każe wyrazić swoje zdanie, a potem daje zero punktów bo nie napisałam tego co ona miała na myśli. Niech następnym razem uważa jak formułuje pytania. Strasznie mnie wpieniają tacy nauczyciele.

Natrafiłam na kolejny świetny kawałek na YT dosłownie przed chwilą. Gościu jest mega! Zdecydowanie wolę tą wersję od tej która leci w radiu chociaż teledysk do remixa bardzo fajny :)


Pozdrawiam, E

środa, 19 września 2012

Love you more, than those bitches before. I just want it like before.

Zero weny na pisanie czegokolwiek. Przepraszam.

I will love you till the end of time. I would wait a million years.

wtorek, 18 września 2012

Kim dla mnie mógłbyś być?


Siedzę nad matematyką. Na moim biurku panuje totalny chaos a mój wzrok skierowany jest w jeden stały punkt. Mam tyle rzeczy do zrobienia... muszę w końcu zdecydować się na jakiś temat na maturę ustną z języka polskiego. Cóż jak moje myśli skierowane są całkiem gdzie indziej.
Podobno potrafimy skupić naszą uwagę na jednym temacie przez około 10 minut. Tak przeczytałam na blogu u Marty, który ostatnio stał się jednym z moich ulubionych. Ja zdecydowanie potrafię dłużej. Szczególnie w kwestii jednego tematu.

Ogólnie zauważyłam, że na tygodniu panuje tutaj ogromny spokój i pustka. Oprócz stałych osób które czytam, czuję niedosyt jakiś fajnych blogów. Ciężko jest trafić na coś dobrego i godnego dłuższej uwagi.

Obiecałam też, że pokaże na co wydałam część ostatnio zarobionych pieniędzy. Balerinki kupiłam dużo wcześniej ale ciemne jeansy i pastelowy komin chciałam już dłuższy czas temu. Wiedziałam, że tylko jak przyjdzie jesień nie zawaham się i kupię sobie obie te rzeczy.


Planuję jeszcze przed jesienią kupić sobie nowe, krótkie emu i pare ciepłych swetrów. Muszę tylko upolować coś fajnego. Może wybiorę się na ciuszki.
Buziaki, E

poniedziałek, 17 września 2012

Rób co chcesz, a ja będę udawać, że mnie to nie obchodzi.


Poniedziałek. No i zaczęło się. 
Tylko jak wróciłam do domu to postanowiłam odespać chociaż godzinkę bo pobudka dziś o 5 była dość męcząca. Do tego jeszcze spędziłam dwie godziny na mieście w poszukiwaniu jakiś fajnych jeansów. Poszukiwania zakończone pomyślnie. Kupiłam jeszcze jedną fajną rzecz ale to pokaże wkrótce.
Nie chce opowiadać o szkole i pisać minuta po minucie, godzina po godzinie co się działo bo ta rutyna zanudziłaby pewnie każdego.

Mam dość. Jestem rozdarta psychicznie. Nie rozumiem sama siebie momentami. Strasznie dziwna zrobiłam się ostatnio. Nie tylko ja to zauważyłam. 

Czekam na wiadomość od Oli. Napiłabym się tymbarka, frumenta albo nawet zimnego piwa. Porozmawiałabym, pośpiewała, powygupiała się. Brakuje mi wakacji i myślenia o niczym. Beztroskiego wstawania o byle której godzinie, zakładania na siebie byle czego i wiązania byle jak włosów. 
Muszę się wziąć w garść.


Udanego tygodnia, E

niedziela, 16 września 2012

Do tej pory zawsze radziłam sobie sama. Nigdy o nic tak naprawdę nie dbałam, dopóki nie poznałam Ciebie.

Nie mam pojęcia co dzisiaj zrobić. Ale chyba zostanę w domu żeby się pouczyć, odrobić lekcje i spotkać z Olą. Nie widziałyśmy się cały tydzień a ona ma teraz problem. Dużo większy od mojego. Facet to świnia. Tak się przyjęło i uważam, że każdy z nich, bez wyjątku, nią jest.

Wczoraj w lokalu był masakryczny ruch. Wszystko przez walkę Pudziana. Wykupiłyśmy kanał na życzenie stałych bywalców i zebrało się tyle ludzi, że brakło krzeseł. Prawdziwa "strefa kibica"! Do tego tyle zamówień... atmosfera w kuchni momentami była napięta ale jakoś wyszłyśmy żywe z tego wieczoru.

Jutro poniedziałek. Nowy tydzień. Co przyniesie zobaczymy. Piąty dzień ciszy. Muszę w końcu wybrać się na jakieś jesienno/zimowe zakupy... no i mój tata ma urodziny. Na pewno poszukam jakiegoś jajcarskiego prezentu. Może macie jakieś pomysły?

Przez te dwa dni udało mi się porobić troche telefonowych zdjęć. Chciałam jakoś urozmaicić tego weekendowego posta.


Nie wiem czy to widzieliście, ale dziś w nocy niebo było niesamowicie czyste. Chyba najpiękniejsze jakie do tej pory widziałam!
Buziaki, E

sobota, 15 września 2012

Myślę, że może myślę za dużo...


Wpadłam na chwilkę wczoraj wieczorkiem z komputera w pizzerni tylko po to, żeby zaakceptować Wasze komentarze. Niestety byłam w pracy i nie mogłam nic dodać, ani wam odpisać. Na szczęście dziś szybko wstałam i mam na to czas teraz. Dziś zaczynam o 15. Ten weekend niestety mam zawalony i posty będą ubogie, ale mam masę starych zdjęć których jeszcze nie widzieliście i mogę wykorzystać.
Zdjęcie z góry to wspaniały, wakacyjny zachód słońca chyba z 2011 roku. Uwielbiam to zdjęcie. Fotografia to jak magia dla mnie.
To niżej, to jeszcze starsze zdjęcie. Uwielbiam je jeszcze bardziej. Kiedyś przelotem wstawiałam jakiś zdjęcia Mily ale jeśli chcecie mam mnóstwo jej zdjęć i mogę wam ją przedstawić. Jest urocza!

Ogólnie to ta cała historia mnie już dobija. Nic z tego nie rozumiem. Pochłania mnie praca i dobrze, że nie muszę siedzieć na tyłku bo bym zgłupiała.


Miłego weekendu. Buziaki, E

czwartek, 13 września 2012

Nigdy wcześniej Cię nie znałam. Chodziłam ze wzrokiem wbitym w podłogę a teraz jesteś dla mnie wszędzie. Jesteś każdą twarzą którą widzę.

Szaro buro i ponuro, a mi humor poprawiają pozytywnie pierdzielnięte osóbki z klasy. 
Dziś na wf-ie pani zabrała nas na stadion i nie obyło się bez wariactw. Byłyśmy tam pierwszy raz odkąd stadion został wyremontowany i muszę przyznać, że szatnie to pełny wypas. Szafki niczym z amerykańskich filmów, prysznice i łazienki... mega! Jest też siłownia, bardzo fajna sprawa.

Tak a propo to mam okazję przeprowadzić się na okres zimowy do miasta. Wiadomo, że byłaby to dla mnie ogromna wygoda... niestety nie wiem czy to wypali bo wiąże się to z większymi (dużo większymi) kosztami a w chwili obecnej nie stać mnie na to. Będę jednak kombinowała do ostatniej chwili, żeby się udało chociaż na te kilka miesięcy, kiedy dojazdy są bardzo męczące.


Tak poza tym, nadal cisza. Uzbroiłam się w cierpliwość i czekam.
Buziaki, E

środa, 12 września 2012

Tak bardzo chciałabym, żeby jutro mogło się zmienić, żebym mogła dać Ci to co chcę Ci dawać i dostać to od Ciebie.


Tadaaaaam, no i oto to ta moja niespodzianka! Wczoraj udało mi się zrobić kilka zdjęć z których jestem bardzo zadowolona. Kiedyś nie lubiłam stawać przed obiektywem. Stałam zazwyczaj po jego drugiej stronie, zachwycając się moimi pięknymi koleżankami. Po pewnym bardzo trudnym i ciężkim okresie w moim życiu, kiedy postanowiłam coś ze sobą zrobić, mogę stwierdzić, że polubiłam siebie.
Interesuję się fotografią (to dość "modne" hobby pośród dzisiejszej młodzieży...) odkąd jako młoda, zbuntowana, można powiedzieć jeszcze dziewczynka, zaczęłam jeździć na koncerty. W tym okresie fotografia stała się dość ważna w moim życiu, bo tylko tak mogłam wspominać te szalone i niepowtarzalne noce pod sceną.

Wracając do szkoły codziennych spraw i w ogóle to szkoła pozwala mi zapomnieć o tym wszystkim. O tej całej chorej sytuacji między nami, którą nawet nie wiem jak mogę nazwać.
Milczę, gdy tak naprawdę chciałabym wysłać wiadomość, i nie tylko jedną. Ale przecież gdyby chciał to sam by napisał... najwyraźniej nie ma na to ochoty. A może on myśli tak samo jak ja? Dlaczego wstydzi się powiedzieć, że mu zależy? Dlaczego dziwi go to tak bardzo kiedy ja to mówię i szuka w każdym moim słowie drugiego dna, kiedy tak naprawdę go nie ma? Chce mi wmówić, że coś do niego czuję chociaż tak nie jest? Po tym jak odwołałam każde słowo, może on zaczął coś do mnie czuć. Mężczyźni sami nie wiedzą czego chcą.

Dobra, koniec pier*olenia. Zdecydowanie za długi post. Przepraszam. 

Pamięta ktoś z was starego, oldschool-owego frumenta? Ja osobiście uwielbiam smak jabłko-mięta. Jestem ogromną miłośniczką tymbarków, jednak specyficzny smak frumenta nic nie zastąpi. Rzadko spotykany, jednak nadal niezastąpiony robi furorę i ma swoich fanów. Lubicie?


Buziaki, E

wtorek, 11 września 2012

To jesteś nadal Ty, to dziecko które rozpoznałabym wszędzie.


Dzisiaj jestem w domu. Musiałam zwolnić z lekcji z powodu małych komplikacji...
Uuuuh, miałam napisać wczoraj wieczorem ale, po tym jak wróciłam ze szkoły mega padnięta, Ola wyciągnęła mnie znów na rowery. Nie miałam siły ale, na szczęście to ja wybierałam gdzie jedziemy więc się skusiłam. Było już zdecydowanie za późno na rowery, jeszcze nigdy nie wracałyśmy po zachodzie. 
Kompletnie zapomniałam, że teraz będzie się robić ciemno coraz szybciej. Na szczęście dotarłyśmy całe i zdrowe. Nie obyło się oczywiście bez zdjęć które Ola "cykała" na każdym kroku. Tym razem to ja chodziłam za nią i błagałam żeby przestała. No i nie obyło się też bez kilku przypałów haha


Oooh tak się bujam i słucham czego popadnie. Czekam na 16 bo wybywam na.... a niespodzianka! Zobaczycie niebawem! ;>
Buziaki, E

niedziela, 9 września 2012

Okazałeś się być najlepszą rzeczą jakiej nigdy nie miałam.


Macie taką nieogarniętą mnie z samego rana, po nieprzespanej nocy. 
To znaczy spałam, ale obudził mnie sms. W sumie dwa smsy. Gdybym się nie obudziła pewnie rano bym była cholernie zła na siebie, że się nie przebudziłam, że nie odpisałam. Na szczęście aż tak mocno nie śpię.
No i tak przegadałam do 6 rano. To było dość dziwne. 
Sam nie potrafił mi wytłumaczyć dlaczego do mnie napisał, czego ode mnie chciał. Powiedział, że to tak po prostu mu przyszło i nie potrafi nawet sam sobie odpowiedzieć na to pytanie. Cholernie miło mi się zrobiło. Do tego jeszcze był w naszym miejscu. Szkoda, że nie mogłam być tam razem z nim. 
Zauważyłam, że najlepiej nam się rozmawia nocą. Wszystko tak łatwiej nam przychodzi i czas leci jak głupi i po chwili zdajemy sobie sprawę, że jest już 4.
No właśnie a teraz jest po 14 i pasowałoby ruszyć jakiś temat z historii. A ja byczę się na kanapie i oglądam powtórkę Mam Talent, mimo tego, że nie przepadam za bardzo za tym programem. Teraz to nie ma znaczenia bo znów odzyskałam wewnętrzny spokój. Ciekawe na jak długo.

Miłej niedzieli!
Buziaki, E

Jest czwarta czterdzieści. Niedziela. Staram się myśli pozbierać.

Pytanie po której Bóg jest stronie? Nie ma go tu, chodź myślisz, że wróci.


Jest czwarta czterdzieści. Niedziela. A ja znów staram się myśli pozbierać. Na darmo. Czy na pewno zemsta potrafiłaby mój gniew ostudzić?
Oh Lord, gimme a gun I swear I'll shoot him or her. I could even shoot myself.
Pewnie śpicie. Na pewno śpicie. A ja jaram się na maksa tym kawałkiem już od kilkunastu godzin. Jaram się w ogóle na maksa całą nową płytą Pezeta. Chyba sprawie sobie prezent. Lubię prezenty. Dostawać, a dawać to już w ogóle.
No właśnie... niedługo ma urodziny. Wypada coś kupować? Nie powinno mnie to już interesować, bo ma mu kto kupować prezenty, więc dlaczego mnie to interesuje i tak mi zależy?
Mała zajawka mojego kochanego Sandomierza.

Dobranoc, E

sobota, 8 września 2012

Nie mam czasu się z kimś zadawać i udawać, że mi nastrój to poprawia.


Z postami u mnie ostatnio jak z humorem. Ubogo i w kratkę. Dziś postanowiłam to zmienić. Zarywam nockę żeby wypocić coś sensownego. 
Piątek. Powiem szczerze, że już wciągnęłam się w rytm szkolny i wcale niepotrzebny mi ten weekend. Znów się rozleniwię. Muszę ogarnąć historie przez te dwa dni, i to ostro. W piątek czeka mnie całogodzinny sprawdzian, jak ja za nimi tęskniłam!
Ogólnie to mój humor dalej tak na dwa razy ale nie chciałabym, żeby mój blog z tego powodu ucierpiał. Trudno jest mi coś napisać gdy w głowie tylko jedne myśli.
Moje dziewczyny już zaczynają dyskusje na temat sukienek studniówkowych. Kiedy ja jeszcze nie mam bladego pojęcia co tak naprawdę bym chciała, one już mają doskonale w głowie czego chcą i jak będą wyglądać w tym wyjątkowym dniu. Muszę się ogarnąć. Jeszcze nigdy nie byłam tak "zmulona" jak ostatnio. Ciągle w głowie myśli typu: "Weź się w garść, co Ty wyprawiasz?!" które i tak do niczego mnie nie motywują.
Wszystko bez sensu. Tak właśnie prezentuje się to w mojej głowie.

Buziaki, E

środa, 5 września 2012

But I belive in you so much. I could die for the words that you said.

Jak to możliwe, że tak nagle z minuty na minuty, sekundy na sekundę, z mega dobrego humoru wszystko potrafi się spierdolić i popadam w kompletnego doła? Nie mam zdrowia i cierpliwości do samej siebie. Nie potrafię się ogarnąć. Tłumaczę sobie, że jestem silna, że dam rade a wcale tak nie jest, załamuję się przy pierwszym lepszym niepowodzeniu.
Nic mi się nie podoba. Na nic nie mam ochoty... (no może na zimne piwo z sokiem).
Odcinam się stąd do końca tygodnia, zaktualizowałam program graficzny więc zmienię wygląd bloga bo ten już mi się nie podoba. W ogóle dziś mi się nic nie podoba. Do dupy mam dzień.

No i mamo... zrób w końcu pranie bo nie mam w czym chodzić!

Do usłyszenia, E

poniedziałek, 3 września 2012

All those moments will be lost in time, like tears in the rain.

Jak tam wasz pierwszy dzień szkoły? 
Ja powiem tylko że mi się nie chcę. Boję się tego roku, chciałabym zatrzymać czas na wakacjach albo najlepiej cofnąć się do drugiej klasy. Za dużo zobowiązań i rzeczy w tak krótkim czasie, przeraża mnie to. Boję się, że nie dam rady, że nikt mnie nie będzie wspierał, nikt nie będzie obok mnie i będę musiała poradzić sobie z tym wszystkim sama.
Potrzebuję kogoś. Dobrego przyjaciela, takiego prawdziwego który nie patrzy na to, żeby mieć ze mnie jakieś korzyści, takiego przyjaciela który jest bez względu na wszystko. Gdzie mogę szukać takich ludzi?
Znów powraca ten ból i pustka w środku której myślałam że się pozbyłam.

Wczoraj Ola wyciągnęła mnie na rowery. Mimo tego, że byłam strasznie zmęczona i niewyspana po weselu, nie mogłam odmówić tak uroczej osóbce :>


Buziaki, E

niedziela, 2 września 2012

All this shit made me strong motherfucker.

Ostatnie dni były jakimś koszmarem. Przykro mi, że nie znalazłam nawet paru minut żeby tu napisać. Boję się, że jak tylko wciągnę się w rytm szkolny blog pójdzie w odstawkę...

Jestem niewyspana, zmęczona ale zarazem czuję w środku taką ulgę i spokój. Wszystko jest na dobrej drodze, albo tak mi się tylko wydaje. Wszystko idzie po mojej myśli. Zamknęliśmy stary rozdział, wyjaśniliśmy niektóre sprawy, inne postanowiliśmy puścić w niepamięć. Tak będzie chyba najlepiej, a to uczucie którym go darzyłam zaczęło wygasać i mam nadzieję, że z czasem zniknie całkowicie. Kto wie, może zyskam dobrego przyjaciela. Ulga. Ulga, uśmiech na twarzy i wewnętrzny spokój. To jest prawdziwe szczęście.

Od jutra powracam do codziennej rutyny, z moimi wariatami będziemy "męczyć się" kolejne miesiące, aby zakończyć pewien etap życia i wkroczyć w ten bardziej dorosły. Klasa maturalna, to dopiero wyzwanie. Czy tylko może to brzmi tak strasznie?


Buziaki, E