Byłam dziewczyną która kiedyś miała marzenie, by zostać poetką. Lecz po niefortunnej serii wypadków ujrzała jak to marzenie pędzi i roztrzaskuje się jak miliony gwiazd na nocnym niebie, o których śniła wciąż na nowo - połyskujące i roztrzaskane.
Lecz nie przejmowała się tym, bo wiedziała, że trzeba osiągnąć to wszystko, czego kiedykolwiek się pragnęło i stracić to, by poczuć czym jest wolność.
Zawsze byłam niezwykłą dziewczyną. Mama powiedziała mi, że mam dusze kameleona, (nie miałam) żadnego moralnego kompasu wskazującego mi północ, żadnej ustalonej osobowości. Po prostu wewnętrzne niezdecydowanie, szerokie i chwiejne niczym ocean. Gdybym powiedziała, że nie planowałam takiego obrotu spraw, skłamałabym, ponieważ urodziłam się, aby być inną kobietą.
Nie należącą do nikogo, która należała do wszystkich. Która nie miała nic.
Która pragnęła wszystko zdobyć ogniem, głodna doświadczeń z obsesją wolności, która przerażała ją do tego stopnia, że nie mogła nawet o tym mówić.
O widzę, że koleżanka z Sandomierza - moje rodzinne strony, zanim się przeprowadziłam :)
OdpowiedzUsuńteż czasem wydaje mi się, że nie wiem kim chcę być i kim tak w ogóle jestem. teraz już za późno, żeby się zmieniać.
OdpowiedzUsuń+ hahaha, od dziecka kochałam sport. nie tyle uprawiać co oglądać w różnych formach. sama nie wiem skąd to się bierze, po prostu kocham większość sportowców za ambicje, pasję i serce które zostawiają na boiskach/kortach/skoczniach/basenach...
ładnie to opisalas - nie umiem tego inaczej skomentowac.. co do piosenki to ja wielbie:>
OdpowiedzUsuńnie wiem jak skomentować twoją notkę, ale bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńlubię wykonawcę piosenki :)