Post miał się dodać automatycznie kilka dni temu ale coś chyba źle ustawiłam i się nie dodał. Lekkie opóźnienie ale najważniejsze że jest.
Zastanawiałam się nad trzema parami butów. Oczywiście na pierwszym miejscu były piękne, urocze i cieplutkie emu (których nigdy nie przestanę kochać), ale każdy kto mnie zna, wie, że uwielbiam te buty więc to by było zbyt proste i banalne jeśli bym je tu pokazała.
Na drugim miejscu były białe tanisóweczki z bazarku których w te wakacje zdarłam jakieś cztery pary. Najwygodniejsze buty pod słońcem. Czuję się w nich dosłownie jak boso!
No i w końcu wybrańcy - Conversy. Te zgnite zielone mam już jakieś 6 lat i mają się całkiem dobrze, oprócz tego, że odkąd schudłam stopa mi zmalała i są dość za duże. Na wiosnę planuję zakup białych. Marzą mi się miętowe i ogólnie taka cała kolekcja wszystkich kolorów tęczy.
Mimo tego, że jestem ogromną fanką szpilek a koturn to już w ogóle, to postawiłam i wygodę i prostotę :)
Dziś będzie też drugi post. Jak chcecie to zaglądnijcie wieczorkiem.
Przepraszam za zastój. Podziękujcie Gabrysiowi jeśli ten post się ukazał, kompletnie zapomniałam i to on przypomniał mi dziś o blogu :)


Nie mam ani jednej pary conversów, ale zamierzam sobie kupić na wakacje.
OdpowiedzUsuńdziękuję bardzo :*!
OdpowiedzUsuńprzepiękny wygląd bloga, bardzo ciekawy pomysł z tym wyzwaniem.
A nawet legginsy z kosmosem tam były i to tylko za 25 zł ;p
OdpowiedzUsuńTrampałki, kocham je :D
OdpowiedzUsuńKocham conversy, ale mam tylko jedną parę,którą okropnie zniszczyłam.
Bobik mi doradziła, żeby wziąć z http://www.deviantart.com i ściągnęłam sobie ich troche :D
OdpowiedzUsuńJak miło z Jego strony:>
OdpowiedzUsuń