piątek, 30 sierpnia 2013

You left me crouching in a blaze and fall. All you ever did was break me. I will always want you.



Naiwny pocałunek skradziony całkiem podstępnie. Udało mu się. To jego specjalność sprawdzać mnie. Może tym razem chciał sprawdzić siebie. Za każdym razem to samo uczucie, jak za pierwszym razem, wtedy w deszczu, teraz na środku drogi. Tym razem bardziej oficjalnie, mniej czule i bez słowa. Nic się nie zmieniło. Ten sam cwaniak o ujmującym spojrzeniu i powalającym uśmiechu. Moja słabość, mój czuły punkt. To prawda, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Tym razem to ja byłam jego zakazanym owocem i nie mógł się powstrzymać. Nie potrafię sobie wytłumaczyć jak mogę działać tak na faceta. Szkoda tylko, że nie działam na niego aż tak bardzo jak bym chciała.

Siedzę sobie w pokoju brata, jak to mam zwyczaj (właśnie tu powstają wszystkie wpisy na bloga) i edytuję post który zaczęłam pisać kilka dni temu i od tamtego czasu edytowałam już chyba z milion razy. Po streszczeniu tego wszystkiego co nadrukowałam został fragment wyżej napisany kursywą. Nie pytajcie o nic, błagam. W pomieszczeniu unosi się zapach perfum które kojarzą mi się z moim chłopakiem, a szczególnie z początkiem, naszymi pierwszymi spotkaniami i z zimą. Dziwny traf, czysty przypadek czy jak to inaczej nazwać, również mój brat wszedł w posiadanie owego zapachu. Tak więc od czasu do czasu chcąc lub nie chcąc wracam sobie myślami do ferii zimowych tego roku i popadam w lekki trans czując ten słodki, lekko duszący, jednak bardzo przyjemny zapach.
Jestem sama. Czuję się samotna. Mój chłopak wyjechał na trzy dni do pracy za granicę jako kierowca i jestem skazana na swoje własne towarzystwo aż do jutra wieczorem. Uwierzcie mi, to naprawdę mi nie służy. Milion myśli, milion pomysłów a tak naprawdę zero motywacji do ich realizacji. Jedyne co to z ćwiczeniami idzie mi całkiem nieźle. A od wczoraj dorwałam farbę, pędzel i zaczęłam malować wszystko co popadnie, to pozwoliło mi się nie zadręczać i przyspieszyło mi ten czas. Czekam z ubłaganiem na ten jutrzejszy wieczór.

9 komentarzy:

  1. bardzo osobisty wpis, chyba że wyimaginowany, masz dar pisania

    ale wiem jak to jest edytować milion razy coś a w sumie czeto miałam tak, że nic nie pisałam...


    a motywacje mogę dać, u mnie jest:)

    Sycylia fakt piękna, najpiekniejsza wyspa na jakiej byłam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładny tekst. Nastrojowy :) Daj spokój, trzy dnia to nie jest tak wiele! :)

    ---

    Była informowana. Na drugim spotkaniu lekko to zasugerowałam (myślałam, że to tylko taki rekonesans), ale przy trzecim otwarcie zwróciłam na to uwagę i nic. Tylko kazała te badania zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  3. lubie to jak piszesz, ale nie umiem tego skomentować:)
    p.s ona nie jest krótka, tylko większość zdjec robiona była od dołu, stąd takie wrazenie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. 3 dni chyba trzeba umieć spędzić samemu. Staram się wtedy sporo robić i być ze sobą. 'jak wróci, to się zdziwi' i do roboty. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. często również brakuje mi motywacji...

    OdpowiedzUsuń
  6. Przerwy od spotkań są dobre, a nawet potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  7. jej jak to wszystko się fajnie czyta ! ;)

    http://oh-and-ah.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też bym się cieszyła na jej miejscu! :D
    Ooooo, to czekam na wieści!
    Kurczę, wszyscy zakochani. :>

    OdpowiedzUsuń
  9. Pochwalisz mi się kiedyś Twoimi dziełami?:)

    OdpowiedzUsuń