Naiwny pocałunek skradziony całkiem podstępnie. Udało mu się. To jego specjalność sprawdzać mnie. Może tym razem chciał sprawdzić siebie. Za każdym razem to samo uczucie, jak za pierwszym razem, wtedy w deszczu, teraz na środku drogi. Tym razem bardziej oficjalnie, mniej czule i bez słowa. Nic się nie zmieniło. Ten sam cwaniak o ujmującym spojrzeniu i powalającym uśmiechu. Moja słabość, mój czuły punkt. To prawda, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Tym razem to ja byłam jego zakazanym owocem i nie mógł się powstrzymać. Nie potrafię sobie wytłumaczyć jak mogę działać tak na faceta. Szkoda tylko, że nie działam na niego aż tak bardzo jak bym chciała.
Siedzę sobie w pokoju brata, jak to mam zwyczaj (właśnie tu powstają wszystkie wpisy na bloga) i edytuję post który zaczęłam pisać kilka dni temu i od tamtego czasu edytowałam już chyba z milion razy. Po streszczeniu tego wszystkiego co nadrukowałam został fragment wyżej napisany kursywą. Nie pytajcie o nic, błagam. W pomieszczeniu unosi się zapach perfum które kojarzą mi się z moim chłopakiem, a szczególnie z początkiem, naszymi pierwszymi spotkaniami i z zimą. Dziwny traf, czysty przypadek czy jak to inaczej nazwać, również mój brat wszedł w posiadanie owego zapachu. Tak więc od czasu do czasu chcąc lub nie chcąc wracam sobie myślami do ferii zimowych tego roku i popadam w lekki trans czując ten słodki, lekko duszący, jednak bardzo przyjemny zapach.
Jestem sama. Czuję się samotna. Mój chłopak wyjechał na trzy dni do pracy za granicę jako kierowca i jestem skazana na swoje własne towarzystwo aż do jutra wieczorem. Uwierzcie mi, to naprawdę mi nie służy. Milion myśli, milion pomysłów a tak naprawdę zero motywacji do ich realizacji. Jedyne co to z ćwiczeniami idzie mi całkiem nieźle. A od wczoraj dorwałam farbę, pędzel i zaczęłam malować wszystko co popadnie, to pozwoliło mi się nie zadręczać i przyspieszyło mi ten czas. Czekam z ubłaganiem na ten jutrzejszy wieczór.
Siedzę sobie w pokoju brata, jak to mam zwyczaj (właśnie tu powstają wszystkie wpisy na bloga) i edytuję post który zaczęłam pisać kilka dni temu i od tamtego czasu edytowałam już chyba z milion razy. Po streszczeniu tego wszystkiego co nadrukowałam został fragment wyżej napisany kursywą. Nie pytajcie o nic, błagam. W pomieszczeniu unosi się zapach perfum które kojarzą mi się z moim chłopakiem, a szczególnie z początkiem, naszymi pierwszymi spotkaniami i z zimą. Dziwny traf, czysty przypadek czy jak to inaczej nazwać, również mój brat wszedł w posiadanie owego zapachu. Tak więc od czasu do czasu chcąc lub nie chcąc wracam sobie myślami do ferii zimowych tego roku i popadam w lekki trans czując ten słodki, lekko duszący, jednak bardzo przyjemny zapach.
Jestem sama. Czuję się samotna. Mój chłopak wyjechał na trzy dni do pracy za granicę jako kierowca i jestem skazana na swoje własne towarzystwo aż do jutra wieczorem. Uwierzcie mi, to naprawdę mi nie służy. Milion myśli, milion pomysłów a tak naprawdę zero motywacji do ich realizacji. Jedyne co to z ćwiczeniami idzie mi całkiem nieźle. A od wczoraj dorwałam farbę, pędzel i zaczęłam malować wszystko co popadnie, to pozwoliło mi się nie zadręczać i przyspieszyło mi ten czas. Czekam z ubłaganiem na ten jutrzejszy wieczór.
bardzo osobisty wpis, chyba że wyimaginowany, masz dar pisania
OdpowiedzUsuńale wiem jak to jest edytować milion razy coś a w sumie czeto miałam tak, że nic nie pisałam...
a motywacje mogę dać, u mnie jest:)
Sycylia fakt piękna, najpiekniejsza wyspa na jakiej byłam:)
Bardzo ładny tekst. Nastrojowy :) Daj spokój, trzy dnia to nie jest tak wiele! :)
OdpowiedzUsuń---
Była informowana. Na drugim spotkaniu lekko to zasugerowałam (myślałam, że to tylko taki rekonesans), ale przy trzecim otwarcie zwróciłam na to uwagę i nic. Tylko kazała te badania zrobić.
lubie to jak piszesz, ale nie umiem tego skomentować:)
OdpowiedzUsuńp.s ona nie jest krótka, tylko większość zdjec robiona była od dołu, stąd takie wrazenie:)
3 dni chyba trzeba umieć spędzić samemu. Staram się wtedy sporo robić i być ze sobą. 'jak wróci, to się zdziwi' i do roboty. Polecam :)
OdpowiedzUsuńczęsto również brakuje mi motywacji...
OdpowiedzUsuńPrzerwy od spotkań są dobre, a nawet potrzebne.
OdpowiedzUsuńjej jak to wszystko się fajnie czyta ! ;)
OdpowiedzUsuńhttp://oh-and-ah.blogspot.com/
Ja też bym się cieszyła na jej miejscu! :D
OdpowiedzUsuńOoooo, to czekam na wieści!
Kurczę, wszyscy zakochani. :>
Pochwalisz mi się kiedyś Twoimi dziełami?:)
OdpowiedzUsuń