Jeden wielki ścisk w środku.
On. Zapomniał o mnie. Dostałam smsa w południe, że miał dużo załatwień (skąd ja pamiętam te wymówki), przepraszał znów tysiąc razy i proponował kolejne spotkanie. Tym razem to ja zastanawiam się: jest sens? Znów zakończy się to jak dziś? Dziś i za każdym innym razem kiedy to on bezskutecznie próbował coś zorganizować...
Wstałam rano, pojechałam do szkoły powspierać troszkę moją kochaną klasę w egzaminach poprawkowych. Stres na sali panował taki, że ja sama zaczęłam się stresować nie wiadomo dlaczego. Na szczęście wszystko skończyło się nie najgorzej, odpadły mi z klasy tylko dwie osoby. Tylko, albo aż...
W minimalnie zmienionym składzie zaczynamy nowy rok, ostatni. Ten który najbardziej i najdłużej zapamiętamy :)

Szkoda, że nie wszystkim udało się zdać :(
OdpowiedzUsuńbardzo nie lubię umawiania się, a później odwoływania :/
oho, widzę mój Wrocław na zdjęciach <3 :)
OdpowiedzUsuńja Ci upiekę ciacha, jak chcesz to mogę Cię i poczęstować 'od ręki' bo mi jeszcze zostało 5 :)
Jaka świetna fotka! ; )
OdpowiedzUsuńBardzo podobają mi się zdjęcia dodawane na Twoim blogu ; >
Bardzo ładne zdjęcie.
OdpowiedzUsuńWidzę, że nie tylko u mnie tak nieciekawie...
OdpowiedzUsuńŁadne zdjęcie :)
haha, dzięki :)
OdpowiedzUsuńładne zdjęcie :) szkoda że aż 2 osoby odpadły z klasy..
OdpowiedzUsuńszkoda, że nie wszyscy przeszli :(
OdpowiedzUsuńTeż tak mam, że jak gdzieś panuje napięta atmosfera, od razu mi się to udziela (ale zrymowałam ;p).
OdpowiedzUsuńJa bym odwróciła całą sytuację, sama tak zrobiłam i pomogło. Ja zaczęłam znajdować wymówki, coś mi wypadało, chociaż nie przeczę, było to trudne.. ale on docenił.. nie odzywałam się tak często itd..
OdpowiedzUsuń